Narty freeride - sezon 2011
Narty freeride - sezon 2011
Za oknem wiosna w pełni - wciąż nawiedzają nas wiosenne nawałnice i burze;) a do sezonu ziomego zostało nam jeszcze kilka ładnych miesięcy. Już dzisiaj chcielibyśmy Wam zaprezentować opinię Piotra Węcławowicza na temat nart freeridowych HEAD na sezon 2011.
"Na wyjazd (HEAD Freeride Tour, Heiligenblud 2010) udaliśmy sie już z nowym sprzętem. Ja wybrałem sobie przyszłoroczne Head Jimi 110. Narta w budowie, jest taka sama jak w poprzednim sezonie, zmieniono tylko szatę graficzną.
Niektórzy byli zachwyceni grafiką na sezon 2009/2010 , która wyraźnie inspirowana była pracami hipisowskiego artysty Peter'a Maxa. Mnie nowa grafika, która straciła charakter poprzedniej nie przeszkadza. Może i jest trochę bez tożsamości, ale jeździ się na narcie, a nie na grafice, w każdym razie dalej jest kolorowo, a ślizg wreszcie jest tez jaskrawy (różowy :D).
Narty dostałem pod koniec stycznia, w momencie gdy właśnie jechałem do Szczyrku. Ku mojemu zdziwieniu, zbocza beskidzkie były obficie zaśnieżone, a właśnie na takie warunki stworzona została ta narta (parametry 130-110-120). Do tego miałem jeszcze parę puszystych okazji by pojeździć na nich. Najgłębszy śnieg miałem co prawda na Kasprowym, ale było go faktycznie dużo, bo prawie po pas.
W puchu sprawdzają się naprawdę dobrze. Narta zbudowana została w tradycyjny sposób - dalej pod butem jest camber , przy czym przody mają mały (tzw. mini) rocker. Rocker wyciąga nartę, a przez to, że nie jest to rocker taki jak w Majesty czy K2 , narta pod cięższym riderem nie przypomina kajaka. Camber pod butem fajnie dynamizuje nartę. Przy wyjściu ze skrętu nie jest toporna, tylko daje się tak poprowadzić, że czuć jak oddaje energię. Mamy w niej naturalnie „sandwich’ową” budowę oraz drewniany rdzeń, tak więc nie jest to piankowa wydmuszka. Jest to narta ewidentnie do jazdy w wysokich górach. Z tyłu jest tip, ale bez rockera. Miejsce do mocowania wiązań, punkt freeride jest bardzo z tyłu, tak, że lądowanie tyłem odpada. Nie montowałem wiązań na freestyle, bo nie jeżdżę FreestyleJ Z budowy narty można jednak wywnioskować, że to jest do jazdy w przód i lądowaniu przodem.
Jeździłem na lodzie, bo na takie warunki trafiłem na zawodach w Słowenii, swoją drogą przerwanych, właśnie tradycyjna budowa pozwalała zachować przyczepność na lodzie.
Zastanawiam, sie co by było gdyby trochę poszerzyć pod butem nartę i minimalnie zwiększyć jeszcze rocker. Nie dążyć do osiągnięcia „kajakowatości” profilu nart innych firm, ale trochę bardziej wygiąć nosy i tail'e. Narta dobrze skręca, zarówno krótkim, wymuszonym skrętem w żlebach i lasach, jak i długim na dużej prędkości. Zdarzało się jednak, że przy dużej prędkości, gdy jechałem na krechę (po dropie) narta lubiła trochę myszkować pod butem.
Wydaje mi się również , że dodanie jej paru milimetrów może sprawić, że narta zachowa swoje świetne właściwości w jeździe na lodzie, a będzie jeszcze bardziej przystępna w puchu; mimo, że i tak jeździ się świetnie.
Podsumowując: narta HEAD Jimi bardzo dobrze prowadzi się w kopnym śniegu, świetnie daje sobie radę na lodzie, obawiam sie tylko, że w „suchym” puchu w Haines na Alasce może być trochę za wąska.
Wojtek jeździł na szerszym Carlosie, więc on cos o tamtej narcie opowie, bo ja na niej zjechałem tylko na trasie."
Piotr Węcławowicz, Teamrider HEAD Freeride

























